Na pewno spotkałeś się z danymi statystycznymi, ile firm upada po roku od założenia. A ile po zakończeniu korzystania z dofinansowań unijnych 😉

Realia prowadzenia firmy w Polsce nie są różowe i w najbliższym czasie nie będą. Pomijam kwestie niższego zusu, prowadzenia działalności nierejestrowanej i innych pomysłach na wsparcie początkujących przedsiębiorców.

Prawda jest taka, że jak sam nie zadbasz o siebie (i swoją firmę) to nawet jeśli będą korzystniej warunki twój biznes nie będzie się rozwijał. Tak patrząc obiektywnie, komu powinno bardziej zależeć na tym, aby utrzymać na powierzchni firmę? Tobie czy rządowi (niezależnie z której opcji)?

Koniec tych truizmów. Poniżej omawiam 8 najczęstszych błędów, które popełniają osoby zakładające firmę. Czy tobie któryś z tych błędów się zdarzył?

 

1.Planowanie jest dla mięczaków

Czy na hasło „biznesplan” dostajesz gęsiej skórki? Ja tak reagowałam przez długi czas. Wydaje mi się, że wynika to z mojej humanistycznej duszy i błędnego przekonania, że taki biznesplan to strasznie trudne i skomplikowane zadanie.

Jednak, gdy chciałam wybrać się na urlop to bez problemów potrafiłam zaplanować transport, koszt pobytu, koszty na nieprzewidziane wydarzenia, co będę zwiedzać na miejscu itp.

I tak zaczęłam podchodzić do biznesplanu. To ma być plan tego, co chcę w firmie zrobić, jak chcę dojść z punktu „A” do punktu „B”, jakie koszty temu będą towarzyszyły, skąd wezmę na to pieniądze itd.

To zaplanowanie firmy krok po kroku. Co zamierzam zrobić w najbliższych 3 miesiącach, a gdzie chcę aby moja firmy była za rok, czy za pięć lat.

Pamiętaj, aby twoje założeni były realny. To nie są pobożne życzenia na zasadzie: Za 5 lat, to chcę mieć kancelarię zatrudniającą 100 osób z siedzibą w 3 największych stolicach Europy!!!

Super, ale wracamy na ziemię! Nierzeczywiste nadzieje, mimo iż początkowo są przyjemne, zazwyczaj kończą się porażką.

 

Mogę dać ci pięciowyrazowy przepis na sukces: Przemyśl plan i pójdź przemyślaną ścieżką.

sir Walter Scott

2.Wydawanie wszystkiego na wszystko

Pamiętaj, prowadzenie działalności to koszty.

Są koszty zmienne i stałe. Do stałych zaliczamy między innymi opłatę za najem, składki zusowskie, wynagrodzenie, które płacisz pracownikowi.

Kosztami zmiennymi będą wizytówki, nie zamawiasz ich co miesiąc, tylko co jakiś czas, gdy się kończą; toner, czy wyposażenie biura. Zazwyczaj będą to jednorazowe wydatki lub nieregularnie dokonywane, jak chociażby zakup papieru do drukarki.

Tak, jak zarządzasz budżetem domowym, aby starczyło na chleb w ostatnim dniu miesiąca, podobnie jest z finansami firmy.

Jeżeli zainwestujesz znaczną kwotę na projekt, albo chociażby swój czas, który jest cenny (jest wartością) i zaangażujesz się w coś, co nie przyniesie zysku, stracisz. Jak stwierdził Marek Jankowski w książce Mała wielka firma. 7 sekretów efektywnego zarządzania:

 

Kalkulowanie korzyści to nic innego, jak zastanawianie się za każdym razem, kiedy wydajesz pieniądze „co ja z tego będę miał” (…). Za każdym razem , kiedy kupujesz coś dla firmy, zastanów się: czy ten wydatek jest naprawdę konieczny.

3.Każdy zna się na prawie

Już dawno przyzwyczaiłam się do tego, że pierwszym źródłem informacji jest Google.

Dawniej, gdy dostęp do internetu, czy komputera był ograniczony, osoby sięgały po książkę, albo po poradę specjalisty.

Obecnie, zanim dotrzemy do prawnika, lekarza, czy banku szukamy informacji w internecie. Zdarzyło mi się być świadkiem, gdy klient przeszedł do kancelarii i poprosił, aby adwokat potwierdził, to co właśnie klient przeczytał w internecie i aby sprawdził samodzielnie przygotowane przez niego pismo.

Przez szeroki dostęp do informacji każdy zna się na prawie. Jeśli się mylę, proszę, wyprowadź mnie z błędu.

Oczywiście nie masz obowiązku korzystania z usług prawnika. I nie mam zamiaru ciebie do tego namawiać. Jednak w sytuacji wątpliwości warto doradzić się prawnika specjalizującego się w konkretnej branży. W myśl zasady, lepiej zapobiegać niż leczyć.

 

4.Niepodpisywanie umów lub podpisywanie jakichkolwiek

Kolejna bolączka przedsiębiorców, a i prawników, którzy później próbują rozwiązać problem.

Umawiamy się na przysłowiową „buzię”. Coś, ktoś komuś obieca, że załatwi. Zapewnia, że firmy będą współpracować i wszystko jest w porządku dopóki … No właśnie.

Na pytanie, jaką umowę powinieneś zawrzeć, A.Witońska – Pakulska w książce Prawo dla twórców internetowych odpowiada:

 

Dobrą. Generalna zasada jest taka, że należy zawrzeć taką umowę, która najlepiej oddaje zasady współpracy z marką.

 

5.Czekanie na klienta

Czy zanim założyłeś firmę, sprawdziłeś jakie jest zapotrzebowanie na usługi, produkty które chcesz zaoferować.

Jeśli jest dużo podobnych firm do twojej, to kto będzie kupował u ciebie? Jeżeli nikt nie sprzedaje produktów, które ty masz w asortymencie, to czy w ogóle jest na to zapotrzebowanie?

Zbadaj rynek, sprawdź portale społecznościowe pod tym kątem, zapytaj znajomych czy chcieliby kupić od ciebie produkt (usługę), a potem im go po prostu sprzedaj.

 

 

 

Jeśli potrafisz nazwać problem lepiej niż twoi klienci, ludzie od razu założą, że masz przygotowane rozwiązanie.

Jay Abraham

 

6.Konkurowanie ceną

W mojej ocenie najgorsza rzecz, jaką można zrobić to obniżać cenę.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto da taniej.

Kiedyś brałam udział w konkursie na usługę doradczą z zakresu ochrony danych. Oferenci mieli określić kwotę za godzinę doradztwa.

Pomimo, że miałam okazję już wcześniej współpracować z instytucją i znali pozytywne opinie osób, które przeszkoliłam, nie wygrałam zlecenia. Dlaczego?

Konkurent dał 10 zł taniej.

Czy można udzielić poradę prawną za 70 zł? A czemu nie za 69 zł? W ten sposób dochodzimy do absurdu, gdzie przede wszystkim liczy się cena. Nie wartość. Nie doświadczenie. Nie opinia osób przeszkolonych.

Dlatego ustalając cenę należy rozważyć, co chcesz za to dać. Jak uzasadniasz klientowi wartość usługi, produktu do ceny.

Mówi się, że cena jest taka, jaką chce zapłacić klient.

Dlatego są różne przedziały cenowe, od ofert niskich cenowo po oferty premium, w zależności do kogo kierujesz ofertę. I to, że inna firma sprzedaje 5 zł taniej, nie jest dla mnie argumentem.

 

7.Niewyróżnianie się niczym od konkurencji

Jeżeli teraz usłyszałbyś pytanie, dlaczego właśnie ciebie ma klient wybrać? Dla ciebie z tobą podpisać umowę, to co odpowiesz??

Niektórzy chętnie wyrzucą z siebie potok słów o możliwościach rozwoju, wielkości rynku, perspektywie szybkiej sprzedaży, czy unikatowości produktu, który oferują?

A ja się zapytam, i co z tego? Co z tego ma klient, przeciętny „Kowalski”?

Mówi się, że porządna autoprezentacja trwa tyle, ile jazda windą. Dlatego jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie, z czego klienci mają znać twoją firmę, w jaki sposób chcesz odpowiedzieć na ich potrzeby, to najwyższy czas się tym zająć.

Nie ukrywam, że dla mnie było to czasochłonne, bo niby co ma powiedzieć prawnik: Udzielam porad prawnych, wspieram bieżącą działalność firm….bla, bla, bla….

To, w jaki sposób się teraz przedstawiam, możesz zobaczyć na głównej stronie bliżej prawa.

 

8.Social media to zabieracze czasu

Jeżeli będziesz traktować portale społecznościowe, jako miejsce do zapchania czasu, dowiedzenia się, co u znajomych, znajomych znajomych i dalszych nieznajomych to rzeczywiście będą kradły ci cenny czas.

Możesz jednak pomyśleć inaczej. Wykorzystać, jako narzędzie do budowania marki. Do informowania świat, że istnieje twoja firma. I nie tylko, że istnieje, ale ma konkretne rozwiązanie potrzeb klienta.

Będziesz jednak potrzebował i samodyscypliny, jak i nabycia umiejętności w docieraniu treściami do konkretnej grupy odbiorców.

Spokojnie. Można się tego wszystkiego nauczyć. Jeśli tak do tego podejdziesz, to social media staną się twoim sprzymierzeńcem.

Klienci już dawno nauczyli się korzystać z social mediów. Nieraz zdarzyło mi się, że klient wspomniał, że widział moje zdjęcie na Facebooku ze stadionu X i zapytał o moje zdanie na temat meczu, czy drużyny (cóż jestem wielbicielką piłki :))

Na koniec kilka błędów, których warto się wystrzegać korzystając z mediów społecznościowych.

Niepełne profile – jeżeli chcesz aby klient cię poznał, poświęć parę minut na uzupełnienie profilu, wykształcenia, czy miejsca pracy. Napisz tekst opisujący twój profil, kim jesteś, w jaki sposób możesz pomóc osobom odwiedzającym;

Różne imion – wyobraźcie sobie, że na Facebooku korzystam z pełnego imienia i nazwiska, a na instagramie nie jestem już Małgorzata Moczulska, a  „małgośka”, albo jeszcze jakoś inaczej, czy wówczas takie określenia wzbudzałyby twoje zaufanie i skorzystałbyś z porady takiego adwokata, czy raczej potraktowałbyś jak profil dziewczynki, prowadzony dla żartu. Ważne aby profile były spójne między sobą i co do nazwy (imienia, nazwiska, nazwy firmy) i do treści, które publikujesz;

Publikowane treści –  czy zastanawiałeś się, dlaczego chcesz coś opublikować, co w ten sposób chcesz powiedzieć światu? Wiem, że zdjęcia prywatne ocieplają wizerunek i dzięki temu osoby wykonujące na przykład zawód adwokata pokazują swoją „ludzką twarz”, że nie tylko żyją przepisami, ale i czasem dla rodziny, odpoczynkiem itp. Jednak musisz pamiętać, że po prostu pewnych rzeczy nie wypada publikować i może to po prostu popsuć twój wizerunek.

 

Jeśli spodobał ci się artykuł, koniecznie podziel się nim ze znajomymi: